Uwielbiam inteligentne kino sci-fi. Wciąż pamiętam, jak wielkie wrażenie zrobiła na mnie Odyseja Kosmiczna 2001. Dzięki temu filmowi poznałem Stanleya Kubricka. Ten film podwyższył znacznie poprzeczkę, jaką przeskoczyć muszą w mej głowie wszelkie produkcje, poruszające temat człowieka w kosmosie, przyszłości, filozofii na pograniczu Ziemi i wszechświata.

Moon, który poleca w swoim wpisie AK47 Co(ś) dzieje się w kinie SF? będzie kolejną przygodą, mam nadzieje że udaną, z kinem tego typu. Po znakomitym, oryginalnym, lecz niedopracowanym Dystrykcie 9 trafiłem na przecukierkowanego Star Treka 2009. Jeżeli w tym przypadku mamy do czynienia z sinusoidą kinowych doświadczeń, z Moon będzie dobrze.